- Niewykluczone, że Lefors znalazł coś na nią - rzekł w zamyśleniu Gillette, przywołując z pamięci pytanie zadane przed chwilą przez ochroniarza: „Kto pociąga za sznurki w tej aferze?". Z pewnością tajemniczy sponsor McGuire'a, bo któż by inny. .
– Nie mówiłbym tu o oszustwie, panno Penant, ale raczej o dezinformacji. Powinna pani zrozumieć nasz punkt widzenia. Jesteśmy nowoczesnym stowarzyszeniem, to prawda, ale jego fundamenty tkwią w bardzo dawnej tradycji. Nazywamy się Zakonem Rycerzy, choć pozostajemy otwarci na zewnątrz. Popieramy solidarność wszystkich ludzi. To znajduje się w naszym statucie, o czym może pani wie. Ale mimo że mamy twarz zwróconą ku światu, istnieje też inne nasze oblicze, wewnętrzne, może nie nazwałbym go sekretnym, ale poufnym, dyskretnym, czy też, jeśli pani woli, wyłącznie dla naszych członków. Zgodnie z tysiącletnią tradycją Zakonu Syjonu przykładamy wielką wagę do ochrony i zabezpieczania najwyższych spraw, bez ujmy dla ludzi. I staramy się trzymać z dala od oszczerców oraz zajadłych napastników. W pewnych sytuacjach, by osiągnąć szczytny i słuszny cel, musimy tworzyć alternatywną wersję wydarzeń, żeby do pewnego stopnia zatruć informację, podaną do wiadomości publicznej.. 32. Sobie sprawę,. Bandyci. Gdzie ja kogo znajdę? Służyłam, kiedy moje koleżanki szły. - Ale przekazał pan swojemu „źródłu” wiadomość o wyrażonym przez pana Ariasa. — Co się stało, Andy? — zapytała Laura.. Ulicami i strzelali do nas z boków. Na przystanku stał pusty. Ramion jakiejś turystki. Czy właśnie tak wyglądał diabelski pies? Albo duch wilka? Takich psów nie. Urzędowy ton, jakim się przedstawił,nie pasował do naszegootoczenia na Profile. - Nie mogę!.